Opowiada mgr farm. Edyta Lenard, kierownik aptek Medicare w Warszawie:
– Jest grupa pacjentów, która przychodzi po poradę, gdy nie chce lub nie może czekać na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu. Zazwyczaj chodzi o drobne dolegliwości, przeziębienia czy alergie, czasem oparzenia lub skaleczenia. Czasami ktoś z chorobą przewlekłą prosi o receptę na lek, który musi przyjmować na stałe.
W czym pomagamy? Na przykład ostatnio pacjenta coś uczuliło i potrzebował szybkiego wsparcia, ponieważ puchła mu twarz, a na wizytę lekarską musiałby czekać. Ktoś inny przyszedł z ukąszeniem przez owada czy rozcięciem ręki, a stały pacjent z prośbą o pomoc przy zmianie opatrunku, który zabezpieczał ranę i szwy po zabiegu.
Z kolei w czasie niedawnych upałów do apteki wbiegła pani z ulicy, gdy jej mama zasłabła i przewróciła się niedaleko. Krew się lała, więc trzeba było fachowo zaopiekować się seniorką do czasu przyjazdu pogotowia.
Niedługo potem inna osoba straciła przytomność i rozbiła głowę tuż za apteką. To nie są odosobnione przypadki. Nigdy jednak nie odmawiamy pomocy. Mam nawet w aptece przygotowany tzw. zestaw pierwszej pomocy: gazę, plastry, wodę, a w lodówce – zimne okłady. Wszystko po to, by móc sprawnie działać, gdy przyjdzie taka potrzeba.

